Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że wszelkie zmiany regulaminu, jakie raczą wprowadzać sklepy, operatorzy komórkowi, firmy energetyczne, etc, etc. są ZAWSZE niekorzystne dla nas – klientów. Stąd przychodzimy z pretensjami z mocnym postanowieniem „zrobienia porządku” – wychodzimy zazwyczaj źli… na siebie. Dlaczego? Bo okazuje się, że gdzieś tam na dole drobnym druczkiem albo dostaliśmy wraz z comiesięcznym rachunkiem nowy regulamin, którego nie zauważyliśmy. A przecież milczenie jest znakiem zgody – pamiętamy z historii.
Zdarzają się jednak wyjątki, niektóre zmiany regulaminu nie godzą w użytkowników/konsumentów. Dobrym przykładem są zmiany przepisów dotyczących przewozów pasażerskich w naszych polskich kolejach. Bodajże od końca ubiegłego roku przewoźnik będzie wypłacał rekompensatę tym pasażerom, których pociąg miał opóźnienie.
Regulamin zmienił też AfterMarket.pl, giełda domen. Na czym polega zmiana? W sytuacji, kiedy osoba, która wygrała aukcję domeny nie opłaciła jej – musi uiścić opłatę karną. Dotychczas te pieniądze od niezdecydowanych licytujących pozostawały na koncie organizatora giełdy. Teraz jest inaczej: 50% karnej opłaty zostanie przekazane sprzedającemu. W ten sposób dostanie on rekompensatę za stracony czas.
W obu przypadkach nowo wprowadzone rozwiązania uderzą po kieszeni firmy, które zdecydowały się je wdrożyć. Jednak na pewno były to dobre kroki: PKP zaczyna walczyć z nienajlepszą reputacją, jaką “cieszy się” od lat, natomiast w przypadku giełdy domen - to krok w kierunku profesjonalizacji branży, jaką jest z pewnością chęć ochrony interesów inwestorów domenowych.
Można więc śmiało powiedzieć, że w polskiej gospodarce kończy się okres, w którym firmie działają jak ten Iwan z rosyjskiej bajki, którego zapytano „Co byś zrobił, gdybyś został carem” A Iwan: „Ukradł ile się da i uciekł”.
Zaczyna się czas dbania o klienta. Nareszcie.
Kategoria: Bez kategorii| Brak komentarzy
Opublikowany w ostatnich dniach raport NASK nie pozostawia wątpliwości – Polacy na dobre zasmakowali w rejestrowaniu nowych domen. Jesteśmy w europejskiej czołówce wyprzedzając już Francję czy Szwecję. Raport podaje, że w ubiegłym roku zarejestrowaliśmy ponad 300 000 domen.
Z pewnością spory ich odsetek zarejestrowano w celach handlowych, coraz bardziej bowiem ożywia się rynek wtórny. Nic więc dziwnego, że powstaje coraz więcej rozwiązań mających ułatwić obrót domenami.
Ciekawą propozycję przygotował AfterMarket.pl. Zaprezentował rozwiązanie umożliwiające stworzenie giełdy domen pod własną marką. Rozwiązanie „white label” jest jedynie „silnikiem”, natomiast całą szatę graficzną można dostosować do layoutu własnej strony czy portalu. Umożliwi to inwestorom domenowym zaprezentowanie swojego portfolio w profesjonalny, atrakcyjny sposób.
„Silnik” zawiera również gotowy moduł obsługi płatności, fakturowanie itp. – co upraszcza obsługę i minimalizuje czas potrzebny do zaimplementowania giełdy na swojej stronie.
Rozwiązanie zaprezentowane przez AfterMarket na dłuższą metę może znacznie ożywić rynek wtórny domen sprawiając, że aukcje staną się coraz częściej zamieszczane na stronach prywatnych, będąc źródłem dodatkowego dochodu dla ich właścicieli, stanowiąc dodatkowe źródło dochodów, obok AdSense czy sieci reklamowych (np. Adtaily).
Kategoria: domeny| Brak komentarzy
Kryzys podobno ma się ku końcowi. Rynek drgnął, nowy rok zapowiada się w gospodarce więcej niż ciekawie. Giełda AfterMarket.pl rozpoczęła rok inicjując program partnerski. Oferta jest skierowana zarówno dla rejestratorów domen jak i właścicieli stron. Jak wygląda to rozwiązanie?
Rejestratorzy umieszczają na swoich stronach moduł, który integruje ich system rejestracji domen z wyszukiwaniem i sprzedażą domen na rynku wtórnym – giełdzie AfterMarket.
Użytkownik, wpisując nazwę domeny, jeśli jest już zarejestrowana otrzymuje obecnie komunikat, że domena jest niedostępna. Po integracji z AfterMarket.pl jeśli pożądana przez użytkownika domena będzie dostępna na giełdzie, klient zobaczy przycisk „Kup teraz”, czyli operacja będzie niemal identyczna jak przy rejestracji domeny. Natomiast w przypadku, jeśli dana domena nie będzie wystawiona na sprzedaż, będą proponowane domeny podobne, zawierające to samo słowo. Np. jeśli klient poszukuje domeny “hosting.pl”, system podpowie mu nazwy jak “darmowyhosting.pl” czy “ehosting.pl”. Cały ten mechanizm jest ukryty, odwiedzający stronę jest przekonany, że domeny wtórne i pierwotne kupuje w tej samej firmie. Wszystko bowiem odbywa się pod marką rejestratora.
Rozwiązanie zaproponowane przez AfterMarket.pl sprawi, że obsługa klienta końcowego przez rejestratora stanie się kompleksowa. Do tej pory osoba, która chcąc zarejestrować domenę przekonała się, że jest ona zajęta, zostawała odprawiana z kwitkiem. Dzięki programowi partnerskiemu rejestrator będzie mógł zatrzymać klienta na swojej stronie, wciąż będzie miał dla niego ofertę.
Program partnerski kierowany jest również do właścicieli stron. Na czym on polega? Na swojej stronie użytkownik umieszcza wyszukiwarkę domen. Odwiedzający stronę mogą wyszukiwać domeny na giełdzie AfterMarket.pl. Można ją kupić bezpośrednio z poziomu tej strony. Czy znajdą się właściciele stron chętni do udziału w takim programie? Wszystko wskazuje na to, że tak.
Jest to również dobra nowina dla inwestorów domenowych, zyskują oni bowiem kolejny kanał dotarcia do klientów, prezentacji swojej oferty. Całkiem możliwe, że dzięki temu rozwiązaniu znacznie zwiększy się zasięg i krąg nabywców domen na rynku wtórnym.
Kategoria: domeny| Brak komentarzy
Tworząc stronę internetową dla swojej firmy czy innej działalności musimy podjąć decyzję, jaką domenę dla niej wybrać. Niestety minął już wiek złoty, kiedy wolne były domeny w stylu komputery.pl czy lekarze.pl. W tym momencie - jeśli rzecz jasna są na sprzedaż - kosztują one bardzo, bardzo dużo. Na przykład domenę lekarze.pl sprzedano ostatnio za 135 000 zł a telefony.pl za 59 400 zł. To rekordy ostatnich miesięcy.
W tej sytuacji niektórzy przedsiębiorcy używają długich nazw domen, jak taniemeblebiurowe.pl czy wyposazeniebasenow.com.pl. Dla większej czytelności w materiałach reklamowych wyróżniają pierwsze litery każdego słowa wielką literą, np. TanieMebleBiurowe.pl i WyposazenieBasenow.pl. Ma to tę zaletę, że nazwy tego typu łatwo czyta się przez telefon lub w reklamach radiowych. Minusem natomiast jest fakt, że podczas wpisywania w pasku adresu przeglądarki potencjalni klienci często popełniają błąd. Te literówki są często wykorzystywane przez konkurencję (piszę o tym tutaj). Drugą wadą jest długość takiego adresu internetowego. Stworzenie ulotki z adresem KrakowskieBiuroNieruchomosci.net.pl może okazać się nie lada problemem - gdzie zmieścić tak długi adres, żeby wyglądało to estetycznie? Przedsiębiorcy coraz rzadziej decydują się również na wybór domen regionalnych typu tanielaptopy.krakow.pl, uważając, że taka „lokalność” obniża to rangę firmy.
Alternatywą jest stosowanie krótkich, trzyliterowych domen, które mogą być skrótem od nazwy firmy lub rodzaju działalności. Są one znacznie tańsze niż te wspomniane wyżej, ich cena na rynku wtórnym zazwyczaj oscyluje w granicach 300-900 złotych, w zależności od układu liter. I tak: dhf.pl może być domeną dla Dolnośląskiej Hurtowni Felg albo dla Detal Hurt Lampy, iio.pl dla Inowrocławskiego Instytutu Optyki a twm.pl dla Towarzystwa Wychowania Muzycznego. Nawet jeśli sekwencja trzech liter nie ma żadnego związku z działalnością firmy (pod warunkiem, że będzie stale zestawiana ze sloganem reklamowym, np. xxo.pl - najtańsze meble w Krakowie)czasem lepiej przyzwyczaić klientów do takiej nazwy niż narażać się na pomyłki przy adresach-tasiemcach typu KowalskiMebleKrakowskie.pl .
Trzyliterowe domeny cieszą się coraz większym uznaniem przedsiębiorców i inwestorów domenowych. Ich cena wzrosła w ostatnim roku przeciętnie o 60 procent, jak wskazują statystyki prowadzone przez giełdę domen www.AfterMarket.pl. Z pewnością więc trzyliterowe nazwy są doskonałą inwestycją, a jak twierdzą eksperci, popyt na nie będzie stale rósł. Tym bardziej, że wśród trzyliterowych nazw zdarzają się prawdziwe żyły złota, jak na przykład aed.pl sprzedana w czerwcu za 36 600 zł.
Kategoria: domeny| Brak komentarzy
Podobno błądzić jest rzeczą ludzką. Dlatego czasami zamiast wpisać w pasku adresu przeglądarki www.gazeta.pl zdarza nam się wwwgazeta.pl. Ot, zwykły błąd. Reflektujemy się od razu i chcemy wpisać poprawny adres, ale w tym momencie przeglądarka przekierowuje nas na stronę zupełnie niepodobną do popularnego portalu informacyjnego.
Okazuje się, że ktoś pomysłowy i przedsiębiorczy zarejestrował tę domenę i skonfigurował tak, że przekierowuje ona na jego serwis czy e-sklep. Tego typu proceder uprawiany jest już od kilku lat. W 2007 roku media opisywały przypadek pewnego właściciela internetowego sklepu z oponami, który masowo rejestrował domeny ze zjedzonymi kropkami. Dzięki temu zabiegowi liczba odwiedzin na jego witrynie wzrosła z dnia na dzień o kilkaset procent. Od kiedy sprawa stała się głośna, właściciele dużych serwisów zaczęli rejestrować po kilka, kilkanaście domen podobnych do macierzystej lub takich, które mogłyby być wpisane omyłkowo w wyszukiwarce. Coraz trudniej więc zarejestrować taką domenę lub kupić na rynku wtórnym, na giełdzie takiej jak na przykład AfterMarket.pl.
Firmy zaczynają dbać w tym względzie o swoje interesy. Na szczególnie dużą skalę czyni to „Wielkie G”. Zarejestrowało ono bowiem takie domeny jak googlereligion.com, googlesex.com, googlewarnerbros.com, googlelovers.com czy goooooooooooooooooooooooooooooooooooogle.com. Ta ostatnia chyba na wypadek, gdyby ktoś zasnąwszy z głową na klawiaturze - zostanie wtedy bezpiecznie przekierowany na stronę wyszukiwarki. W sumie gigant zaklepał sobie 2300 domen! Czy te domeny są odbiciem bliższych lub dalszych planów korporacji?
A jak to wygląda na polskim podwórku? Prześledźmy listę 10 najpopularniejszych witryn wśród polskich internautów. Adres wwwnasza-klasa.pl przekierowuje na księgarnię internetową, wwwallegro.pl na aukcje jednego z użytkowników. Błędne domeny innych potentatów – choć zajęte - czekają wciąż na kupców. Przy okazji: branża oponiarska jest chyba wyjątkowo świadoma, jak zyskowne mogą być błędy. Domena opny.pl została sprzedana poprzez giełdę AfterMarket.pl za 1800 euro.
Warto więc być na bieżąco z powstającymi serwisami, sprawdzać, czy „okoliczne” nie są przypadkowo wolne. A może na giełdzie domen trafi się ta JEDYNA okazja?:)
Kategoria: domeny| Brak komentarzy